czwartek, 22 września 2011

on

Usiadł,krzesło zaskrzypiało. Trzeba chyba je wreszcie wymienić, pomyślałi nogą nacisną przycisk. Maszyna szumem zameldowała start.
Na biurku zamiast lampki koniaku stała gorąca herbata, a obok, opakowanie NovoRutinu C. Cisza w domu związana była nie z „cichymi dniami”, tylko dolegliwościami górnych dróg oddechowych. Bolące gardło skutecznie zniechęcało do rozmów, więc spokojnie mógł milczeć. Internet zaczął coraz agresywniej wbijać się w jego świadomość. Nie chciał tego. Kilka dni „urlopu” tylko spotęgowało zniecierpliwienie. Doskonale zdawał sobie sprawę,dlaczego! Nie chciał tego, bał się, że nie potrafi nad tym zapanować.
Houstonśpiewała „i will always loveyou „ saksofon wtórował jej czystym dźwiękiem, a gg oznajmiło że ktoś czeka
-Puk, puk, jest tam kto ? jeśli tak, to może się odezwie?
-Ktoś się odezwie i wita :)
– Cóżto było, strajk czy odwyk?
-Lekki brak czasu.
– Muszęuczciwie przyznać, że zaczynam się przyzwyczajać do tych naszych wieczornych rozmów. To chyba nie najlepiej, prawda?
To bardzo dobrze, ja również popadam w przyzwyczajenie i zaczyna to smakować jak lampka czerwonego wytrawnego wina.
-Wolę białe!
-Nie będę się upierać, może być białe, ale wytrawne ok.?
– Obowiązkowo!
-To może dasz się zaprosić?
-Na wirtualną lampkę wina? Dlaczego nie, byliśmy już na spacerze, więc teraz możemy przejść do lampki wina. Ale kto przychodzi, do kogo?
– Może Ty do mnie? W kominku się pali, fotele i lampki czekają, więc?!
- Nie wiem czy wypada?
- Przecież to tylko lampka wina, białego zresztą :)
- zaryzykuję, idę, puk, puk!
- ....................................
-Coś nie tak? Drzwi zamknięte, klucz połkniony :)?
– Nie użyłaś dzwonka, siedzę przy kominku i nie słyszę :)
-Ddddddrrrrrrrrrrrr, słychać? :)
– Jużotwieram! Wejdź, cieszę się, że już jesteś! Proszę, siadaj tu, przy ogniu, znowu masz zimne ręce:).
-Zawsze mam takie:), ale tu tak ciepło i przytulnie, że na pewno zaraz będzie ciepło!
Proszę,oto Twoje wino, za co wypijemy? Za spotkanie?
Może za spotkanie? Proste, a zawiera wszystko:)
Więc za nas.
Czy to Sting?
-Tak, nie lubisz? Mogę zmienić!
-Zostaw, jest dobrze, mogłabym tu zostać do końca świata.
Więc zostań.
Gdyby to było takie proste. Zostać tam gdzie nam dobrze. Szkoda, że jest to niemożliwe.
-Dużo od nas samych zależy, przecież to my decydujemy co z nami będzie.
-Doprawdy Jakubie? A co z tymi którzy są obok nas? Zapomniałeś o nich?
Teraz jest tu i teraz. Teraz jest ogień w kominku, lampka wina i dwoje ludzi, którzy słuchają Stinga. Czy przez chwilę nie może tak być?
-Ale nasze życie jest w nas! Nie da się tego pominąć.
Więc zostaw to życie, spróbuj przez tę chwilę być Marią, która chciała usiąść z Jakubem przy kominku i wypić łyk wirtualnego wina. Przecież chciałaś, prawda Mario?
-Tak
- Więc pozwól wyobraźni na odrobinę szaleństwa i daj się jej ponieść, to nic nie kosztuje Myślisz że nie kosztuje? Naprawdę tak myślisz? Przecież wiesz dobrze, że to nie tylko wirtual, wiesz że emocje są prawdziwe i przecież czekałeś aż się odezwę, prawda Jakubie? Czekałeś?!
Tak, ale przecież to nic złego, że porozmawiamy, że przejdziemy siępo parku, którego nie ma.
Nie ma?! A czy nie poprowadziłeś mnie do parku, który dobrze znasz, nie siedzieliśmy na ławce, na której naprawdę siadałeś? Więc to już nie jest wirtual. Część z tego jest prawdziwe, może tylko przesunięte w czasie. My też istniejemy naprawdę, siedzimy i patrzymy na dwa różne monitory, ale na te same słowa! To nie całkiem wirtual!
Ale tylko od nas zależy czym to jest, czy raczej czym może być. My ustalamy reguły!
-Jakubie, to nie szachy czy monopol, to życie! To emocje! Takich słów nie słyszałam od lat i jak myślisz, jak się czuję?
Mam nadzieję, że jest ci przyjemnie.
Tak i zaczynam podejmować tą grę. Zbyt mi się to podoba, a nie powinno!
Dlaczego?
-Bo ty ze mną Jakubie flirtujesz! Czyż nie tak?
-Jeśli nawet, to czy to coś złego? Przecież tylko rozmawiamy :).
-Tylko? A może aż. Kiedyś przeczytałam, że powinniśmy zdawaćsobie sprawę z mocy słów, a ty Jakubie znasz moc własnych słów?
-Mam nadzieję, że tak i dlatego muszę coś powiedzieć.
-Tak?
-Cieszę się, że jesteś Mario.
-Dobranoc Jakubie.
Słoneczko zmieniło kolor. Zajaśniało czerwienią. Zaszło. Patrzyłna ekran, jeszcze raz przeczytła dialogowanie.
Za uchem poczuł ostre kłucie. Węzeł chłonny?
Ech Mario, Marysiu, wino przecież czasami ma cierpki smak.

2 komentarze:

  1. ale wino i czasem uderza do głowy, w sensie pozytywnym:) Świat wirtualny tworzą ludzie ze świata rzeczywistego i te światy już się przenikają od dawna. Nie da się ich oddzielić, ale to nie jest powód do rozpaczy, ale czasem do fantastycznej ucieczki od miejsc/ludzi które są obok nas. Takie swoiste przewietrzenie dobrze robi:) Czujność jednak w każdy z tych światów jest wskazana. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpozdrawiam i masz rację, trzeba być czujnymi, by nie przekroczyć linii, z poza której trudno wrócić.

    OdpowiedzUsuń