niedziela, 2 października 2011

ona

Ostatni łyk odsłonił dno. Nalała kolejną porcję. Smutek uwieszony u ramion ciążył. To już prawie trzy miesiące, a dla niej jakby wczoraj. Mówią "czas leczy rany", może i tak, ale dla niej bolesność dzisiaj była równie mocna jak w poranek letni, gdy nadeszła wiadomość której nie chciała usłyszeć.
Z kontaktów gg spoglądały na nią roześmiane oczy koloru kasztanów. Nie potrafiła, nie chciała ich usuwać, choć wiedziała, że żadne słowo nie pobiegnie cyberprzestrzenią w tamtą stronę.
"Marszand przesyła wiadomość" - zaklikało gg. Otworzyła.
- Jesteś?
Po namyśle odpisała.
- Tak.
- Witaj! Długo Cię nie było Mario, czy to coś znaczy?
- Tylko to że mnie nie było
- Rozumiem że nie masz ochoty dzisiaj na rozmowę, a przynajmniej ze mną.
- Chyba nie jestem dzisiaj w nastroju do rozmów z kimkolwiek.
- Czy coś się stało????
- Stało się, nie dzisiaj, nie wczoraj, ale choć mineło już trochę czasu, nadal kładzie się cieniem na teraźniejszości. Odeszła moja Przyjaciółka i bywają wieczory kiedy wspomnienia wracają i bolą.
- Rozumiem..., czy mogę jakoś pomóc?
- A potrafisz mi ją zwrócić?
- Niestety nie.
- Więc nie możesz, ale dziękuję że chciałeś. Wybacz Jakubie, ale pójdę już, przepraszam.
Nie czekając na odpowiedź wyłączyła gg i nalała kolejny kieliszek wina. Miała ochotę sie upić, znieczulić i nie potrzebowała do tego towarzystwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz