Odpaliła
komputer.
Lampka koniaku w zasięgu dłoni, Norah Jones śpiewała „Live Dont Know Why”...., wieczór wchodził pod rękę z dźwiękami fortepianu.
To był ciężki, pracowity dzień. Teraz potrzebowała czegoś na rozluźnienie, na wyciszenie. Alkohol rozgrzewał i uspokajał. GG odezwało się od razu.
- Witaj :)
- Witaj! Miła niedziela?
- Teraz jeszcze milsza
- Pochlebca! A gdzie tak było miło?
- I tu i tam! A Ty co porabiasz?
- Klikam z Tobą. :)
- To może pójdziesz ze mną na spacer?
- Na spacer?
- Tak, dzisiaj przecież ostatni wieczór lata, więc może warto zakończyć je niekonwencjonalnie?
- A gdzież to mielibyśmy pójść?
- Może do parku? Posłuchamy czy jesień już nadchodzi.
- Zgadzam się na park.
- Więc idę po ciebie, słyszysz? Domofon dzwoni!
- Otwieram drzwi!
- Dobry wieczór :)
- Dobry wieczór.:)
- Jesteś gotowa? Weź sweter, trochę dzisiaj wieje.
- Wzięłam. Wychodzimy i co dalej?
- Idziemy, ja po Twojej lewej stronie, a Ty roześmiana z rozwianymi włosami idziesz obok mnie. O! Zobacz, już brama i platanowa aleja. Słyszysz ten szum wiatru w liściach? To chyba jesień nadchodzi. Lubisz jesień Mario?
- Tak, czuję się trochę taką jesienną.
- Jesienna Dziewczyna, Ładnie :) Masz zmarznięte ręce, więc biorę je w swoje i rozcieram. Już lepiej?
- Stanowczo! Masz takie gorące dłonie!
- Dlaczego je zabrałaś? Chciałem je tylko ogrzać.
- Chyba powinniśmy już wracać.
- Chcesz? Naprawdę?
- Naprawdę. Musze wracać, muszę wracać do siebie.
- Hej!, to tylko spacer, wirtualny spacer.
- Ale my nie jesteśmy wirtualni, jesteśmy naprawdę. Muszę już iść. Czy ten spacer zaplanowałeś?
- Tak i miałem nadzieję, że mi nie odmówisz.
- Wiedziałam, że tak powiesz.
- Więc, po co pytałaś?
- Bo chciałam to usłyszeć od Ciebie. Dobranoc Jakubie.
- Dobranoc Mario, śpij spokojnie.
Ostatnie krople koniaku spłynęły po ściśniętym gardle. Park, pusta ławka, pierwsze spadające liście. Poczuła coś, czego już od dawna nie czuła.
Lampka koniaku w zasięgu dłoni, Norah Jones śpiewała „Live Dont Know Why”...., wieczór wchodził pod rękę z dźwiękami fortepianu.
To był ciężki, pracowity dzień. Teraz potrzebowała czegoś na rozluźnienie, na wyciszenie. Alkohol rozgrzewał i uspokajał. GG odezwało się od razu.
- Witaj :)
- Witaj! Miła niedziela?
- Teraz jeszcze milsza
- Pochlebca! A gdzie tak było miło?
- I tu i tam! A Ty co porabiasz?
- Klikam z Tobą. :)
- To może pójdziesz ze mną na spacer?
- Na spacer?
- Tak, dzisiaj przecież ostatni wieczór lata, więc może warto zakończyć je niekonwencjonalnie?
- A gdzież to mielibyśmy pójść?
- Może do parku? Posłuchamy czy jesień już nadchodzi.
- Zgadzam się na park.
- Więc idę po ciebie, słyszysz? Domofon dzwoni!
- Otwieram drzwi!
- Dobry wieczór :)
- Dobry wieczór.:)
- Jesteś gotowa? Weź sweter, trochę dzisiaj wieje.
- Wzięłam. Wychodzimy i co dalej?
- Idziemy, ja po Twojej lewej stronie, a Ty roześmiana z rozwianymi włosami idziesz obok mnie. O! Zobacz, już brama i platanowa aleja. Słyszysz ten szum wiatru w liściach? To chyba jesień nadchodzi. Lubisz jesień Mario?
- Tak, czuję się trochę taką jesienną.
- Jesienna Dziewczyna, Ładnie :) Masz zmarznięte ręce, więc biorę je w swoje i rozcieram. Już lepiej?
- Stanowczo! Masz takie gorące dłonie!
- Dlaczego je zabrałaś? Chciałem je tylko ogrzać.
- Chyba powinniśmy już wracać.
- Chcesz? Naprawdę?
- Naprawdę. Musze wracać, muszę wracać do siebie.
- Hej!, to tylko spacer, wirtualny spacer.
- Ale my nie jesteśmy wirtualni, jesteśmy naprawdę. Muszę już iść. Czy ten spacer zaplanowałeś?
- Tak i miałem nadzieję, że mi nie odmówisz.
- Wiedziałam, że tak powiesz.
- Więc, po co pytałaś?
- Bo chciałam to usłyszeć od Ciebie. Dobranoc Jakubie.
- Dobranoc Mario, śpij spokojnie.
Ostatnie krople koniaku spłynęły po ściśniętym gardle. Park, pusta ławka, pierwsze spadające liście. Poczuła coś, czego już od dawna nie czuła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz