czwartek, 1 września 2011

on

W szklaneczce złoty płyn, dym z papierosa nie przeszkadzał i po pracowitym dniu, mógł wreszcie zagłębić się inny, trochę zabawniejszy świat. Temat który już od dawna zasiał się w myślach jak maciejka pod oknem, wreszcie stawał się słowem. Pisał szybko. Emocje zamknięte w słowach zapełniały biały ekran czarnymi literami, przecinkami, kropkami.
Mężczyznom też zdarza się marzyć. Może nie afiszują się z tym tak jak kobiety, ale potrafią być czuli, namiętni, delikatni i romantyczni. Taki był? Czasami. Potrafił być nieprzyjemny, małostkowy, czasem po prostu chamski i porywczy. Patrzył na wskakujące litery. Spowiedź bliźniaka? Każdy ma w sobie tych dwóch. W tych warunkach w jakich się obracał, pierwszy odpadłby od razu. Ten drugi, cyniczny, obojętny i porywczy, przeżywał i miał się dobrze. Był tym zmęczony. Może dlatego siedział tu teraz i pozwolił pierwszemu wyjść ze skorupy i po prostu być.
Przerwał pisanie.
Nalał do kubka kawy, wlał w siebie odrobinę złotego płynu z pękatego kieliszka i słuchał. Toni Braxton pięknym ciepłym głosem prosiła by nie łamano jej serca, a on słuchał z przymkniętymi oczami i było mu dobrze. Tak niewiele trzeba.
“ ..Nieznajomy przesyła wiadomość..” Spojrzał na zegarek. Następny internatowy balowicz? Nie tylko on nie spał.
- witaj, jak się mamy?
Numer nic mu nie mówił. Był obcy. Właściwie nie po to został w domu, by siedzieć na gadulcu.
- hej, jest tam kto? Zaproszenie aktualne?
Zaproszenie?
- przepraszam, ale, z kim mam przyjemność?
- Oj nieładnie, najpierw się zaprasza a potem nie pamięta? Doktor Burski by tak nie postąpił!
Doktor Burski? Zaraz, coś mu zaczynało świtać.
- Ta, która nie lubi swojego imienia? Maria?
Uśmiechnął się.
- Widzę, że pan Jakub już sobie przypomniał, a ja myślałam, że widnieję drukowanymi literami na głównej liście znajomych.
- Pan Jakub sobie przypomina i Pani Maria właśnie zajęła właściwe miejsce na liście ( i to drukowanymi literami )
- I tak jestem rozczarowana, dopiero teraz? Chyba się gniewam!
Z uśmiechem wyjął z emotek kwiatek i wstawił.
- Czy tak skromna stokrotka może, choć trochę złagodzić gniew?
- ale tylko „choć trochę!”:)
- w takim razie przesyłam całą rabatkę:) czy rabatka zmaże moje gapiostwo?
- Rabatka zmaże, ale musisz coś do niej dorzucić!
- Konewkę żeby nawadniać stokrotki?
- I miałabym z tą konewką, po tej rabatce? Toż bym się zamęczyła! To tak mi życzysz?
- No i masz! Człowiek się stara, i kwiatki, i podlewaczka i nadal źle?
- Rozumiem jakby choć zraszacz, ale konewka? To tak dla zdrowotności miałoby być? W ramach ćwiczeń fizycznych?
- Ćwiczenia dla zdrowia są wskazane, ale w takim razie podsyłam zraszacz, wystarczy?
- Nie, bo to nie zaspokoi mojej ciekawości, a ta mnie uwiera:)
- Więc jak mam usunąć „uwieranie” :)
- Odpowiedzią na pytanie, co kolekcjonujesz Panie Marszand?
Uśmiechał się gdy pisał.
- Emocje.
- A dużo ich już masz w kolekcji?
- Całkiem pokaźny zbiór.
- Drogo za nie płacisz?
- To zależy od sprzedającego. Niektóre dostaję w prezencie, za niektóre płacę wysoką cenę.
- Czy także sprzedajesz?
- Raczej daję w prezencie.
- I każdy może dostać?
Zastanawiał się chwile nim odpisał.
- Nie, to są wyjątkowe okazy, dla wyjątkowych ludzi. A teraz ja mam pytanie. Mogę?
- Tak.
- Czy czekałaś na tą rozmowę?
Czekał. Przez dłuższą chwilę nic się nie działo. Patrzył na ekran.
- nie wiem.
- nie wiesz, czy nie mówisz?
Tym razem odpowiedz przyszła natychmiast.
- muszę kończyć. Dobranoc Jakubie.
- dobranoc Mario, pięknych snów.
Wysłał kwiatek, w odpowiedzi pomachała mu rączka. Czekał jeszcze przez chwilę. Nic więcej nie przyszło.
Wyjął z paczki papierosa i zapalił. Sarah Connor wirowała w “ostatnim tańcu” a on właściwie nie rozumiał tego, co czuł. Sobotnia noc była nie całkiem samotna.

2 komentarze: