Wieczór szarością wdrapywał się z wolna na okno. Dzień się kończył i wdzięczna była mu za to. Zabiegany, męczący, trudny, wreszcie dobiegał do mety, robiąc miejsce wieczornej ciszy.
Lubiła ten czas, czas tylko dla siebie, dla zebrania myśli, dla podsumowania tego co zrobione, co jeszcze przed nią.
Przeczytała pocztę, odwiedziła parę blogów, przeczytała kilka postów, przejrzała pozyskany materiał.
Zdjęcia nie były rewelacyjne, ale na uczciwym poziomie, i z pewnością da się coś wybrać.
Diana Krall wyznawała jesienną miłość, lampka czerwonego wina w zasięgu dłoni, myśli w dowolnym skupieniu.
Przez uchylone okno dochodziło szczekania psa i szum liści na wietrze.
Zdała sobie sprawę, że coraz częściej jej myśli błądzą wokół przebytej rozmowy.
Przymknęła oczy. Jasny prostokąt monitora jeszcze przez chwilę pozostał pod powiekami, by po chwili zniknąć w czerni zamkniętych oczu. Słuchała muzyki, wędrując z Krall po alejkach parku zasłanych dywanem jesiennych liści.
Głośnik zameldował uaktywnienie się GG.
Otworzyła oczy.
„Marszand zmienia status na zaraz wracam”
Przez chwilę wpatrywała się w słoneczko za chmurką i myśli pobiegły do przebytej niedawno rozmowy.
Rozsądek mówił „milcz”, ciekawość wpisała:
- Jest tam kto?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz