"Coś chyba pochrzaniłeś! Przysłałeś mi ........................ . Na razie makietuję ten tekst, który dostałam. W razie czego, mogę jeszcze podmienić, ale musisz mi dostarczyć resztę do 23 dzisiaj. I nie rób mi więcej takich niespodzianek! cześć! ".
Spojrzał na zegarek. 22, 10. Zdążył!
Przez chwilę czytał i wcisnął „ wyślij”.
Był wściekły! Mysz piszcząc i skrzypiąc pojechała po podkładce.
- Kurwa! Jutro znowu będę musiał kupić następną – może od razu kilka? Zawsze to taniej niż np.klawiatura!
Patrzył na ekran. Jakim cudem tak pomieszał teksty? No tak, ostatnia chwila, ostatni moment. Niech to szlag. Był wykończony. Sprint z mordą na mecie.
Był wściekły tym bardziej, że mógł się wściekać tylko na siebie, i wyżywać na myszy.
Mysz wyżywania nie przeżyła, padła, nie zmniejszając ani na gram złości.
Siedział odchylony na krześle, z rękoma za głową, gapiąc się w monitor.
"niedostępne" słoneczko świeciło na liście kontaktów na czerwono. Chwilę jeszcze czekał mając nadzieję, że zmieni się w "dostępny", ale choć inne słoneczka zmieniały kolory, to na które patrzył, pozostawało ciągle "niedostepne".
Trochę zawiedzony, trochę poirytowany wyłączył komputer.
- Raz mogę pójść spać o chrześcijańskiej porze - pomyśał spoglądając na zegarek.
22.59.
- Idę spać z kurami! Kury! Już do wyra!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz