Kiedyś wreszcie przekręci klucz, kiedyś wreszcie naciśnie pedał gazu. Nie zatrzymując się nigdzie po drodze, nie oglądając się na nic i na nic, pojedzie.
Po schodach, po których już tyle razy wchodziła jej wyobraźnia, wbiegnie nie zatrzymując się na półpiętrach. Stanie przed drzwiami. Dłoń odnajdzie miejsce na pukanie, serce pozwoli złapać oddech, a myśli poprowadzą.
Otworzy drzwi.
Tylko przez chwilę wzrok będzie pytaniem, tylko do czasu, gdy spojrzy w jego oczy. Już wie. Uśmiechnie się. Już nie pyta, już nie prosi. Zamyka za sobą przeszłość.
Wtulona w jego ramionach, drży przeczuwając chwile.
Niebo tańczy gwiazdami nad nimi i w nich. Jakie to proste, więc dlaczego nie może odnaleźć tych ramion?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz