Przeżyć
chwilę.
Był na przepięknej wycieczce. Wioska łużycka. Skansen.
Historia zmieszana z dniem dzisiejszym. W drewnianej chacie, święty obraz zawieszony nad łóżkiem czeka na modlitwę. Kolorowe skrzynie pod ścianą pełne kolorowych szmatek. Z otwartej szafy wyglądają zamaszyste spódnice, kolorowe staniki, spodnie w pasy i wyszywane koszule.
W drugiej izbie wielgachny wybielony piec chlebowy. Obok na ławie drewniane formy do bochenków i łopaty żeby je włożyć i wyjąć.
Drewniane chaty, w małych oknach czerwone pelargonie, drewniane płoty i sczerniałe sztachety na których wiszą gliniane garnki.
Pełna wariacja! Zupełny odlot w przeszłość. Uwielbiał takie klimaty!
Gdy dodać do tego słońce i bezchmurne niebo odbijające się w małym bajorze, złote rybki czekające na chleb i życzenia, można się zachwycić.( znowu wypowiedział życzenie, ale tym razem już ostrożnie!))
Oddychał pełną piersią. Serce biło równo i spokojnie.
Wdychał w siebie zapach starego drewna, skoszonej trawy, lawendy rosnącej pod oknem i spokoju. Żal było wracać. Czas ma jednak swój tor którym biegnie bez względu na miejsce i pragnienia. Można tylko spróbować przeżyć chwilę jak najpiękniej i zachować ją wspomnieniem. Tak jak tą dzisiejszą.
Słońce z wolna chyliło się ku zachodowi. Czas wracać. Motor popędzony rozrusznikiem zamruczał. Jedynka, gaz, dwójka, trójka, czwórka..., jechał w stronę nieba zabarwionego na złoto. Wracał do domu.
Był na przepięknej wycieczce. Wioska łużycka. Skansen.
Historia zmieszana z dniem dzisiejszym. W drewnianej chacie, święty obraz zawieszony nad łóżkiem czeka na modlitwę. Kolorowe skrzynie pod ścianą pełne kolorowych szmatek. Z otwartej szafy wyglądają zamaszyste spódnice, kolorowe staniki, spodnie w pasy i wyszywane koszule.
W drugiej izbie wielgachny wybielony piec chlebowy. Obok na ławie drewniane formy do bochenków i łopaty żeby je włożyć i wyjąć.
Drewniane chaty, w małych oknach czerwone pelargonie, drewniane płoty i sczerniałe sztachety na których wiszą gliniane garnki.
Pełna wariacja! Zupełny odlot w przeszłość. Uwielbiał takie klimaty!
Gdy dodać do tego słońce i bezchmurne niebo odbijające się w małym bajorze, złote rybki czekające na chleb i życzenia, można się zachwycić.( znowu wypowiedział życzenie, ale tym razem już ostrożnie!))
Oddychał pełną piersią. Serce biło równo i spokojnie.
Wdychał w siebie zapach starego drewna, skoszonej trawy, lawendy rosnącej pod oknem i spokoju. Żal było wracać. Czas ma jednak swój tor którym biegnie bez względu na miejsce i pragnienia. Można tylko spróbować przeżyć chwilę jak najpiękniej i zachować ją wspomnieniem. Tak jak tą dzisiejszą.
Słońce z wolna chyliło się ku zachodowi. Czas wracać. Motor popędzony rozrusznikiem zamruczał. Jedynka, gaz, dwójka, trójka, czwórka..., jechał w stronę nieba zabarwionego na złoto. Wracał do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz