poniedziałek, 22 sierpnia 2011

On

Rzeka leniwie obmywa zmęczone dniem brzegi. Kamienie, wypłowiałe od słońca zapraszają. Dotykam dłonią szarego ciepła. Usiądźmy. Na wodzie tańczy ostatni promień słońca. Pewnie nie ma ochoty na sen. Zatańczymy z nim? Choć!
Na złotym piasku, ślady bosych stóp kreślą drogę wieczornego tańca. W rytmie wiatru, słońca, wczoraj, dziś i jutra. Zobacz, promień zniknął, pewnie poszedł już spać. Daj rękę, widzisz te kamienne schody? Tam, po lewo! Schowane między drzewami! Chodź! One zaprowadzą nas na tą starą aleję, która pozwoli nam wrócić.
Już muszę wracać, chodź ze mną. Pomożesz mi bezpiecznie zasnąć, zapomnieć o bólu, który nie chce się zapomnieć. Bądź, zamień monolog w dialog, stań się choćby słowem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz